piątek, 12 kwietnia 2013

Opowiadanie Aresa - Spotkanie po latach...

Pewnego dnia spacerowałem sobie po lesie mgieł - Jest to miejsce poza naszymi
terenami gdzie jako źrebak przychodziłem ze starszym bratem Anosem to las który
nie należy do żadnego ze stad.. - Gdy tak już sobie łaziłem po tym lesie usłyszałem 
znajomy mi głos !
- Aresie ! - Ktoś zawołał jeszcze nie zdawałem sobie sprawy kogo ujrzę po odwróceniu się 
- Kto mówi ? - Po czym się odwróciłem i.. - Anos ?!? 
- Heehe Witaj Aresie ! Podobno poznałeś naszą kuzynkę Dainil z rodu jednorożców ?
- Tak ! Ale co ty tu robisz ?! I.. I jak.. Skąd znasz Dainil ?
- Ah kiedyś ją poznałem jak była jeszcze źrebakiem.. Pewnie mnie już nie pamięta.
- Możliwe a co tam u Stada ?
- Mam dla ciebie dobre wieści dlatego też tu jestem...
- Jakie ? Co się stało ?
- Przyszedłem ci powiedzieć, że możesz wrócić ! Zaczniemy wszystko od nowa !
Ty, ja, Eros, Ojciec i muszę powiedzieć ci coś o Asteri !
- Ok, ok ale ja nie mogę wrócić !
- Możesz !
- Nie, ty nie rozumiesz. Ja mam ty nową rodzinę ! Jestem ja i Dainil i moja partnerka 
Ruffian dopiero co nam się urodziła córka nie mogę tak po prostu odejść !
- Partnerka ? Córka ? Ale.. uuuu to Asteria będzie zazdrosna ! - Po czym zaczął się śmiać !
- Powiesz mi o co chodzi z Asterią i ta wiadomość ?
- No bo... Korios został wygnany ! 
- Co ?!
- Tak Twój syn przyłapał go jak spotkał się z naszymi wrogami i...
- A Asteria ? O co chodzi z nią ?
- Booo.. oni są parą... I odeszli razem ze stada hehe..
- Co ? A co z Erosem ? 
- Zostawiła go, w ręcz mogę powiedzieć, że go porzuciła, bo odeszła w chwili gdy 
postanowiono, że Korios ma odejść ze stada, albo umrzeć i nawet się nie zapytała Erosa
czy chociaż chce iść z nią jako że przecież ona go wychowywała nie ? Jakaś więź między
matką a synem nic to on chciał, prosił by została by go nie zostawiała, by go chociaż zabrała
a ona nic odeszła sobie ze swoim kochasiem a z naszym bratem..
- Co a gdzie on jest ? Muszę go zobaczyć ! 
- Spokojnie jest ze mną, jest w jaskini w tej gdzie jak byłeś źrebakiem zaprowadzałem cię
i nocowaliśmy...
- Tak pamiętam.. to dużo się tam działo ! Tak i nawet jeszcze więcej
- Co takiego ?
- Nasz ojciec
- Co ? coś się stało ?
- On ma nową partnerkę i im jakiś czas temu urodził się się syn..
- Mamy brata? To świetnie ! 
- Tak tylko on nie żyje..
- Co ? jak to co się stało ?
- Ah stado, klan Cienia wysłał jakąś co najlepsze jakąś klaczy które wychowywał
 ich przywódcy Mustafara, który ją wysłał by go zabiła, później on zmarł po wydaniu
rozkazu, tak przypuszczamy i nasz ojciec ledwo przeżył pod stertami głazów...
Później twój syn widział jak Korios rozmawiał z ich nowym przywódcą który
ma na imię Cody, chyba bo jak wyciągałem ojca słyszałem jak ktoś woła do niego Cody..
- Czyli uważasz, że on jest po części winny śmierci małego ? A skąd wiesz, że to była klacz?
- Tak ! A skąd wiem, że to była klacz? Bo strażnicy mówili, że kręciła się tu jakaś klacz
przed tym jak młody zginą...
- A po za tym co ja ci tu będę gadał ! Choć zobaczyć syna !
I poszliśmy do jaskini, gdy zobaczyłem syna strasznie się uradowałem ! A on chyba też.
Bardzo też mi zależało by zostali tu ze mną ale Anios musiał iść chronić stado przed zdrajcą
i klanem ale syn bardzo chciał zostać w końcu został olany przez matkę...
Lecz nie chciał być ciężarem.. bał się, że Ruffian źle zareaguje na tą wiadomość, że Eros 
z nami zostanie ale ja mu mówiłem, że na pewno się ucieszy z poznania pasierba..
Po tym spotkaniu Anios odleciał a ja i mój syn poszliśmy do Ruffian ;
- Ruffian !
- Tak Ares ?
- Musimy porozmawiać i to poważnie !
- O czym ? - Wtedy wszedł mój syn 
- Eee.. poznaj Erosa, to mój syn ..

Ruffian Dokończysz ?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz