-Nie powiedziałem i nie pokazałem kim jestem dla tego, że mój wygląd jest przerażający.
-A więc wstydzisz się tego kim jesteś?
-To po części prawda, ale nie do końca.
-Dlaczego nie do końca?
-Chodzi o to, że odziedziczyłem coś po ojcu, ale nawet mój brat o tym nie wie,
właściwie nikt nie wiedział do tej pory oprócz Sami. Mój kolor się zmienia, z czarnego
na biały i odwrotnie, ale nie tylko kolor ponieważ wraz ze zmianą koloru zmienia
się mój charakter. Mój ojciec tak nie miał, przez to się z nim non stop kłóciłem i przez
to wszyscy myśleli, że go nienawidziłem, ale to nie tak. Byłem wściekły, że nie mogę nad
tym panować, a gdy zmieniałem się w białego konia lub pegaza po prostu się gdzieś zaszywałem.
Przez to, że byłem tak rozdrażniony i byłem jak tykająca bomba, mówili że jestem
najgorszym z Klanu Cieni. Więc chciałem ukryć swoją przeszłość pod iluzją i nie żałuję
nic z przeszłości oprócz tego, że zachowywałem się tak w stosunku do ojca i brata,
oraz że nie uroniłem ani jednej łzy po śmierci ojca, nie, żałuję że pozwoliłem go zabić.
-Rozumiem, ale nawet jeśli odrzucisz przeszłość ona nie zniknie.
Musisz stawić jej czoła rozumiesz?
-Tak wiem. Dziękuje Dainil.
Dainil nie zdążyła odpowiedzieć bo coś zaszeleściło w krzakach. Wiatr nie wiał w moją
stronę więc nie mogłem określić czy to swój czy wróg, więc podbiegłem i złapałem intruza.
A tym intruzem była Amber.
-Podsłuchiwałaś Amber?
-Tak, nie, no tak trochę.- Plątała się w odpowiedzi na moje pytanie.
Amber, Dainili dokończycie?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz