Siedziałam na uboczu.moje oczy były wypęłnione łzami.
Ten straszny wieczór zapadł w mej pamięci na zawsze,a serce zamarło.
Nie mogłam wyksztusić ani jednego słowa,a naprawde chciała bym krzyczeć.
Byłam podtrzymywana przez dwie kobiety.Byłam słaba,moje serce było słabe,
moja dusza była słaba.Usiłowałam im się wyrwać ,aby móc spaść z wielkiego
kanionu wypełniony pod nim rwącymi falami.W pewnej chwili upadłam,
zamknęłam oczy.W tamtej chwili drugi raz zamarłomi serce na wieki.
Od tamtej chwili tylko umysł pozostał. Kierował mna. Mijały dni..
Ja w kątach karczmy przebywałam bez celu będąc w rozpaczy.
Zdołałam nie pokazywać tego na sobie,żalu,pustki i bólu przez
który tak cierpiałam. A dni mijały...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz