poniedziałek, 15 kwietnia 2013
Historia Shadow'a
Pierwsze stado do którego należałem to Klan Cieni, tam też się urodziłem.
Mój ojciec był przywódcą tego stada. Nigdy nikogo nie słuchałem, nawet jego jako przywódcy.
Pewnego dnia sprowadził białą klacz pegaza o imieniu Amber, zwykły posłuszny mu pegaz.
Ale potrafiła postawić się każdemu, ale tylko to mi w niej imponowało. Czasami mijaliśmy
się gdzieś na naszym terytorium, ale nic po za tym. Źrebak jak źrebak, tak myślałem w tedy
gdy dołączyła do Klanu Cienia, ale z czasem stała się jednym z najsilniejszych pegazów w stadzie.
Zbytnia pewność siebie i zaufanie do członków Klanu Cienia zabiły mojego ojca, nie żebym się przejął.
Zabił go niejaki Cody, a zgodnie z naszym prawem, objął pełnoprawne przywództwo.
Postanowiłem w tedy odejść, nie zamierzałem służyć gorszemu idiocie niż mój ojciec.
Chodziłem bardzo długo, w tym czasie postanowiłem dołączyć do innego stada.
Nagle usłyszałem trzask, przechodziłem w tedy przez las. Wiedziałem, że była to klacz,
miała mieszankę zapachów pegaza i jednorożca, ale wiedziałem też że jest sama.
Jak na złość stało się coś, co nękało mnie od dnia narodzin, zmieniłem się w białego konia.
Wyglądało to dosyć ładnie, to tak jakby biel pochłaniała czerń. Zaczynało się od pyska, a
kończyło na końcu ogona, ale nie to było najgorsze, ponieważ wraz z zmianą koloru, zmieniał
się również mój charakter na nieznośnie miły. W postaci białego konia znalazłem klacz
o dziwnym zapachu i tak jak podejrzewałem była mieszanką jednorożca i pegaza.
Miała piękne długie skrzydła i ostry róg, miała też białą sierść. Choć nie chciałem uśmiechnąłem
się miło i powiedziałem:
-Stało się coś? Zgubiłaś się?
-Tak, zgubiłam się. Nie wiem gdzie iść.
-Masz jakieś stado?
-Nie szukam jakiegoś, do którego mogła bym dołączyć.
-Więc chodź zemną, ja również takowego szukam.
-Mogę? Dzięki więc chodźmy razem.
-Więc chodź. A tak w ogóle to jak ci na imię?
-Nazywam się Sami. A ty?
-Ja nazywam się Shadow.
-Wiesz, to imię chyba nie bardzo do ciebie pasuje.
-Ja uważam, że pasuje idealnie do kogoś takiego jak ja.-Więcej nie rozmawialiśmy.
Chodziliśmy tak razem szukając stada do którego mogli byśmy dołączyć. Zaczęło
się ściemniać, a ja poczułem że się zaczynam zmieniać z powrotem. Na nieszczęście Sami,
widziała tą przemianę. Czarny kolor zalał białą sierść, oczy które były do tej pory niebieskie
stały się krwisto czerwone, a zwykłe zęby, zmieniły się w ostre jak brzytwa kły.
Sami stała przerażona z boku, jej strach czułem na całym ciele. Członkowie mojego byłego
stada, w tym również ja wzbudzaliśmy strach samą swoją obecnością.
Więc jej reakcja mnie nie zdziwiła, ale nie wiem czemu poczułem smutek, pierwszy
raz w całym swoim długim życiu poczułem smutek.
-Nie musisz się mnie bać.
-J-jesteś p-przerażający.-Przez strach i przez to, że się trzęsła nie mogła się wysłowić.
-Wiem, ale nie zrobię ci krzywdy. Podejdź.-Ostrożne podeszła, a ja rozłożyłem skrzydła.
-Skąd mam wiedzieć, że mówisz prawdę.
-Do tej pory nic ci nie zrobiłem. A po za tym mówiłem ci, że moje imię idealnie
do mnie pasuje.-Sami zaczęła się uspokajać.
-To prawda, ale dlaczego ukrywałeś tą swoją postać?
-Nie ukrywałem. To się samo tak dzieje.- Spuściłem łeb z rezygnacją.
-E, ja przepraszam. Nie chciałam cię urazić.
-Hehe, nie uraziłaś mnie. Chodź jeszcze trochę poszukamy jakiegoś stada.
I było warto znaleźliśmy dosyć miłe stado i tam zostaliśmy.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz