Ares kazał mi się zająć pilnowaniem Ruffian i Kuny, a sam pobiegł do lasu.
Wciąż nie wiedziałem jakie niebezpieczeństwo im grozi , więc postanowiłem
spytać się o to Rufian:
-Ruffian co się dzieje? Co wam grozi?
-Klan Cienia, oni chcą nas zabić. Mnie i Kunę. Ale najbardziej martwię się o Kune.
-Klan Cienia, co? To zapewne ten przeklęty Cody.-Ostatnie zdanie
wymruczałem pod nosem, ale Ruffian to usłyszała,
-Cody? To imię przywódcy Klanu Cieni! Skąd go znasz? - Była mocno zdenerwowana.
-Ja...eee, no. Ech, Ja urodziłem się w Klanie Cieni.- Zmiąłem iluzję otaczającą
mnie i pokazałem jak naprawdę wyglądam.
-Ty, ty jesteś jednym z Cieni.
-Przecież co dopiero to powiedziałem.
-Je...jesteś mordercą, potworem.- Ruffian była przerażona, tak jak Kuna
która stała kilka metrów za nią.
-Taa, jestem. Ale nie musisz się bać, nie zamierzam ci zrobić krzywdy.
-Dlaczego miała bym ci wierzyć, może dołączyłeś do stada po to żeby nas zabić?
Albo zabiłeś prawdziwego Shadow'a i zmieniłeś się w niego.
-To pierwsze było by bardziej prawdopodobne, ale nie zamierzam was skrzywdzić.
Gdybym chciał to zrobić już dawno byś nie żyła, wież mi.
-To potwierdza, że Cienie to potwory. A ty jesteś jednym z nich.
-Ta urodziłem się jako Cień, ale wybrałem inną drogę. Nie ocenia się książki po okładce.
-Ta, chyba że to Cień.
Nagle usłyszeliśmy odgłos kopyt, to była Dainil i biegła bardzo szybko.
Wbiegła przed Ruffian i pochyliła łeb z rogiem w moją stronę.
-Ruffian, gdzie jest Shadow. miał cię przecież pilnować. Na szczęście zdążyłam.
-Dainil, to ja Shadow.-Pokręciłem łbem.
-Ta jasne. Shadow nie wygląda jak potwór.-Warknęła Dainil.
-Dainil, to naprawdę on, ale okazało się że jego poprzedni wygląd
to iluzja. - Powiedziała Ruffian.
-A więc tak to sobie zaplanowali.-Powiedziała Dainil.
-Co? Nie, ja już nie należę do Klanu Cienia.-Powiedziałem.
Ruffian, Dainili dokończycie?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz