To było dziwne i niesamowite mój zmarły ojciec, był tu i powiedział: -Witaj. -C-cześć.-odpowiedziałem -Przykro mi, że zamiast porozmawiać ze sobą jak ojciec z synem, woleliśmy się na siebie wydzierać. -Mi też...Sprawiłem ci i naszej rodzinie wiele kłopotów. Zrozumiem jeśli powiesz że byłem tylko ciężarem. -Nigdy bym tak nie powiedział. Może nie dogadywaliśmy się zbyt dobrze ale, nie wyobrarzasz sobie jak cieszę się z tego spotkania. -Ja również i chciałbym cię przeprosić za to że nic nie zrobiłem, kiedy umierałeś, że cię nie uratowałem. -Głupi, każde życie kiedyś się kończy, czy to w ten, czy w inny sposób. -Nie, mogłem ci pomóc, ale tego nie zrobłem. To moja wina. -Skoro uważasz, że to twoja wina, to napraw ją. -Ale jak? -Ratuj i pomagaj tym któży tego potrzebują. -Tak, tak zrobię. -Wiem, że nie kłamiesz Shadow i wiem też, że tego szczerze żałujesz. Więc wybaczam ci to, ale teraz musisz byś tym prawdziwym sobą. -Prawdziwym sobą, co? Ale niby jak mam to zrobić, mam dwie osobowości i dwa charaktery. -Ech, jestem pewien że możesz nad tym panować spróbuj. Zmień się w białego pegaza. -A-ale jak? -Pomyśl o tym, wtedy będziesz mugł nad tym zapanować. -Ok, spróbuję. Zamknąłem oczy i pomyślałem o tym, że chcę się zmienić. Poczułem falę ciepła rozchodzącą się po moim ciele. Usłyszałem jak Amber i Darkus wstrzymali oddech, wtedy otwożyłem oczy i popatrzyłem się na swoje nogi, były białe, kark, zad i ogon też. -Widzisz mówiłem, że ci się uda. -Tak udało się.-Powiedziałem z uśmiechem. -Ty się właśnie uśmiechnąłeś?-spytał się Darkus. -E, tak, chyba tak. Wiesz, mój charakter też się zmienia. -Tak, właśnie zauważyłem, ale jak to możliwe że ty się też zmieniasz? -A skąd mam wiedzieć? Tak jest odkąd pamiętam. -To dlaczego ja o tym nie wiem? -Wiedzieli o tym tylko nasi rodzice. A po zatym braciszku, nie zapomnij że jestem od ciebie prawie dwa razy starszy. -No tak, to fakt. Ale zaraz, zaraz, czy ty przed chwilą nie powiedziałeś do mnie braciszku? -Tak. A bo co? -To że ostatni raz tak do mnie mówiłeś kiedy byłem małym źrebakiem. -Postanowiłem pogodzić się z przeszłością.-Odwróciłem się w stronę Mustafara.-Dziękuję ojcze. -Nie ma za co. Powinieneś się zmienić z powrotem. -Tak, masz rację.-zmieniłem się z powrotem w czarnego pegaza i tak samo jak poprzednio poczułęm ciepło rozchodzące się po ciele. -To jest dosyć niezwykłe.-Powiedziała Amber. -Muszę się z tym zgodzić.-dodał Darkus. -Ta, no to co rozejm, mały braciszku? <Darkus dokończysz?> |
||
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz