Kuna opowiadała nam o swojej przygodzie.Rissa wysłuchiwała z największym zaciekawieniem,a ja tylko przewracałem oczami.Nagle usłyszeliśmy warczenie.Odwróciliśmy się,a ku naszemu przerażeniu to nie był wilk...To była puma...
-J-J-Jango?Możesz ją ukatrupić?-szepnęła Rissa
-Sprubuje go od was odciągnąć-powiedziałem i rzuciłem się do ucieczki,a puma za mną -Jango palancie!-krzyknęła Kuna Tym czasem ja pędziłem jak szalony.Zręcznie omijałem kamienie,kłody,rzeki.Niestety mój przyszły morderca robił to samo.W pewnym momencie poczułem ciepły oddech na tylnej nodze.,,Już po mnie''-pomyślałem.Drapieżnik złapał mnie pazurami za zad,i mnie przewrucił.Zaczęła się walka;kły i pazury v.s róg i kopyta.Gdy byłem na skraju wytrzymałości puma zeszła ze mnie i uciekła w las.Zakrwawiony wstałem i popatrzyłem za siebie..Teraz już wiedziałem czego przestraszyło się zwierze.Stał tam duży umięśniony ogier z Klanu Cienia.
-Czy ci rozum odjęło żeby walczyć z pumą?-spytał gromkim głosem. -Tak...jak się nazywasz...ja jestem Jango..syn..Darkusa -powiedziałem i prawie bym padł na ziemię -Jestem Sawash Opress.Organizuje zamach na Cody'iego z grupą moich najlepszych wojowników. -Moje dziewczyny zostały....
-Jesteś za słaby chodź,zaprowadzę cię do naszego obozu.
I tak się stało.Położyłem się na posłaniu,a zielarze dawali mi lekarstwa.Nagle przyszły Kuna i Rissa.
<Kuna,Rissa?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz