Po kilku godzinach skapnąłem się że nie ma Rissy. Poszedłem do jej babci i zapytałem:
- Widziała może Pani gdzieś Rissę ?
- Nie - odparła
Domyślałem się gdzie może być. Pobiegłem tam gdzie spotkałem się pierwszy raz z Rissą. Po chwili znalazłem się w stadzie jako koń.
W tedy wyostrzyłem swój węch i kłusowałem w jego stronę.
Po chwili znalazłem ja na plaży. Szła samotnie. Podszedłem do niej i zapytałem:
- Co Ci jest kochanie ? - zapytałem
< Rissa?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz