Jak prawi każdy koń urodziłem się w stadzie. Moi rodzice byli normalnymi członkami stada. Byłem wychowywany przez Alfy, ale nadal nie wiem dla czego. Po roku rodzice zostali zamordowani za porzucanie potomstwa. Gdy by przeżyli bym miał duuże rodzeństwo.
Gdy miałem 2 lata Alfy chciały żebym był drugą alfom. Zgodziłem się i tak się stało. Byłem szanowany w stadzie, w końcu Alfa. Wiele klaczy chciało być ze mną, ale nie wybrałem żadnej. Chciały One tylko być Alfami, a tak były wredne i podłe. W wilku 4 lat odszedłem od nich. Za to mój przybrany syn odziedziczył stado.
Rok później dołączyłem do stada burzy. Była tam jedna jedyna klacz, która była jak anioł. Za to 10 ogierów chciało ją mieć. Były walki między nimi na arenie. Ja walczyłem z najsilniejszym. Był On duży i napakowany, ale nie przewidywał moich ruchów. Po 10 min pokonałem go i zdobyłem klacz anioła.
Byłem z nią przez pół roku. Niesetny wszystkie basiory się zemściły i ją zabiły. Byłem bez silny, ale walczyłem do ostatniego ogiera. Na końcu padłem przy niej i umierałem z miłości. Na ciele miałem wiele ran. Po kilku dniach pochowałem ją w stadzie.
Przez następne pół roku galopowałem przed siebie. W końcu gdy miałem 6 lat zatrzymałem się tutaj i mam nadzieje że poznam tą jedyną ♥
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz